Internet to ciekawe miejsce. Można w nim znaleźć różne idiotyzmy. Ostatnio przeczytałem o pewnym idiotyzmie w jednym z portali internetowych. Otóż okazuje się, że strona UEFA posiada w swoim regulaminie zakaz linkowania do ich strony. Na owy regulamin zgadzamy się wchodząc na ich stronę. W ramach protestu przeciwko takim praktykom postanowiłem zrobić stosownego linka, a jako, że nigdy nie byłem na ich stronie, to nie będę łamał ich regulaminu, bo nie wyraziłem na niego automatycznej zgody. Poniżej link do strony.
UEFA - POLSKA
Punkt regulaminu (na który nie wyraziłem zgody, poprzez nie wejście na stronę):
"7.2 W przypadku zamieszczenia linku do Strony, wyraznie akceptuja Panstwo:
- obowiazek uzyskania uprzedniej pisemnej zgody UEFA na zamieszczenie linku do Strony;
(...)"
wtorek, 29 maja 2012
środa, 18 kwietnia 2012
Jedno okienko
Zakładanie działalności gospodarczej to bardzo ciekawe przeżycie. Człowiek musi nabyć całą masę wiedzy (cóż, w zasadzie nie musi, ale jeżeli jest rozsądny, to powinien) a informacji jest taki przesyt, że dość ciężko się w tym połapać. Przepisy się zmieniają z szybkością godną podziwu, więc sporo informacji jest przestarzałych. Nawet pytając kogoś kto zakładał działalność w 2010 nie uzyskamy prawdziwej informacji, jako, że od 1 stycznia 2011 zasady się zmieniły dość diametralnie.
Do rzeczy.
Jedno okienko pozwala szybko zarejestrować własną działalność. Cóż, trudno się z tym nie zgodzić. Zarejestrować działalność może i pozwala. Mało kto jednak wspomina o tym, że nie wydadzą ci dokumentów które są potrzebne, żeby ją rzeczywiście prowadzić. Należy wypełnić wniosek (najlepiej na stronie CEIDG) a następnie udać się do urzędu miasta aby złożyć podpis. Składając go, zostajemy zarejestrowani w zusie, gusie i samym rejestrze działalności gospodarczej. Problem polega na tym, że jeżeli chcemy być płatnikiem VAT (a jest to mocno sensowne), to należy osobno złożyć odpowiednie zgłoszenie VAT-R. Oczywiście, takie zgłoszenie składamy w odpowiednim urzędzie podatkowym, a więc nie w miejscu gdzie składaliśmy wniosek o wpisanie działalności. Złożenie takiego wniosku kosztuje nas 160zł. Zanim jednak je złożymy, musimy odczekać, aż sama działalność zostanie zarejestrowana. Jeżeli przypadkiem chcieli byśmy mieć telefon firmowy, albo konto bankowe dla firmy (wiem, mam dziwne fanaberie), to musimy posiadać zaświadczenie o nadaniu REGON i wpisie do CEIDG. Problem polega na tym, że o ile zaświadczenie wpisu do CEIGD można pobrać ze strony, o tyle zaświadczenie o nadaniu REGON jest udostępniane wyłącznie po złożeniu wniosku w odpowiedniej placówce. Przy okazji, dla Warszawiaków, nie robi się tego w GUS przy Al. Jerozolimskich, tylko w Mazowieckim urzędzie statystycznym (ul. 1 Sierpnia).
EDIT: Okazuje się, że jednostka mazowiecka honoruje przesłanie takiego wniosku w postaci skanu, pod warunkiem przesłania również skanu dokumentu który upoważnia do otrzymania takiego zaświadczenia. Widać w urzędach również pracują ludzie :)
W interenecie można znaleźć informację, że takie zaświadczenie przesyłają po rejestracji działalności. Ja nie dostałem. No... a jak już to wszystko mamy, to trzeba się udać ponownie do urzędu miasta i złożyć korektę wniosku CEIGD uzupełniając dane o numer konta które założyliśmy (i ewentualnie podając numer telefonu).
EDIT: Okazuje się, że jednostka mazowiecka honoruje przesłanie takiego wniosku w postaci skanu, pod warunkiem przesłania również skanu dokumentu który upoważnia do otrzymania takiego zaświadczenia. Widać w urzędach również pracują ludzie :)
W interenecie można znaleźć informację, że takie zaświadczenie przesyłają po rejestracji działalności. Ja nie dostałem. No... a jak już to wszystko mamy, to trzeba się udać ponownie do urzędu miasta i złożyć korektę wniosku CEIGD uzupełniając dane o numer konta które założyliśmy (i ewentualnie podając numer telefonu).
Jeżeli przysługuje nam obniżona stawka ZUS, to warto by również tą instytucję o tym poinformować. A więc mamy kolejną wycieczkę krajoznawczą.
I już możemy się cieszyć z posiadania własnej działalności gospodarczej.
Prawda, że proste?
EDIT:
Miesiąc po rozpoczęciu działalności okazało się, że jednak nie może być tak pięknie. Po złożeniu pierwszej deklaracji ZUS-DRA okazało się, że ZUS o mnie nic nie wie i powinienem złożyć deklarację ZUS-ZUA / ZUS-ZZA. Wynika z tego, że jednak rejestracja w jednym okienku nie wystarcza i ZUS należy mimo wszystko odwiedzić lub wysłać deklarację pocztą.
poniedziałek, 2 kwietnia 2012
Potencjale źródło piractwa?
Jako programista uważam, że piractwo jako takie nie jest dobrym zjawiskiem (chociaż, stosowane metody jego zwalczania również mi się nie podobają). Kilka dni temu jednak trafiłem na sytuację która doprowadziła do zastanowienia się nad jedną z jego przyczyn, a mianowicie dostępnością produktów z legalnych źródeł.
Tak się składa, że lubię czytać książki. Ponieważ pewna seria którą obecnie czytam bardzo mi się spodobała, postanowiłem nabyć kolejne jej części. Udałem się więc do dużej (i popularnej) księgarni celem zakupu. Okazało się, że co prawda serię jako taką mają, ale bez 4 tomu. Dla mnie, jako że właśnie zakończyłem trzeci było sporym problemem. Nie przejmując się jednak zakupiłem tom piąty i szósty i wyruszyłem w dalsze poszukiwania. Po wizycie w kolejnych dwóch księgarniach poddałem się. Co prawda nie mam czytnika ebooków, postanowiłem zakupić książkę i zmusić się do przeczytania jej na komputerze (czego bardzo nie lubię). Jakież było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że ebooka w wersji polskiej po prostu nie da się zdobyć z legalnego źródła. Powiem więcej. Księgarnie z ebookami w wersji polskojęzycznej generalnie mają bardzo słabą ofertę.
I tu pojawia się pytanie. Co w tej sytuacji powinien uczynić człowiek, który chce poznać dalsze losy swoich ulubionych bohaterów, ale nikt nie chce wziąć od niego pieniędzy dając w zamian poszukiwaną książkę? Pytanie pozostawię bez odpowiedzi.
Tak się składa, że lubię czytać książki. Ponieważ pewna seria którą obecnie czytam bardzo mi się spodobała, postanowiłem nabyć kolejne jej części. Udałem się więc do dużej (i popularnej) księgarni celem zakupu. Okazało się, że co prawda serię jako taką mają, ale bez 4 tomu. Dla mnie, jako że właśnie zakończyłem trzeci było sporym problemem. Nie przejmując się jednak zakupiłem tom piąty i szósty i wyruszyłem w dalsze poszukiwania. Po wizycie w kolejnych dwóch księgarniach poddałem się. Co prawda nie mam czytnika ebooków, postanowiłem zakupić książkę i zmusić się do przeczytania jej na komputerze (czego bardzo nie lubię). Jakież było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że ebooka w wersji polskiej po prostu nie da się zdobyć z legalnego źródła. Powiem więcej. Księgarnie z ebookami w wersji polskojęzycznej generalnie mają bardzo słabą ofertę.
I tu pojawia się pytanie. Co w tej sytuacji powinien uczynić człowiek, który chce poznać dalsze losy swoich ulubionych bohaterów, ale nikt nie chce wziąć od niego pieniędzy dając w zamian poszukiwaną książkę? Pytanie pozostawię bez odpowiedzi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)